O współpracy nauki z biznesem raz jeszcze

Problemem innowacyjności w Polsce jest akceptacja ludzi nauki i biznesu dla niezbędnej konieczności wzajemnego współdziałania.

To dobry tydzień dla innowacji! W Parlamencie Europejskim właśnie zakończył się European Innovation Summit, w Stanach Zjednoczonych trwał Polsko-Amerykański Tydzień Innowacji, a w Polsce startuje portal o innowacjach. Cieszę się, że powstaje nowa przestrzeń, w której i ja będę mogła się z Państwem podzielić swoimi przemyśleniami na ten temat.
Jednym z podstawowych problemów, z jakim się dzisiaj spotykamy jest to, że innowacje w Polsce nie rozwijają się w takim tempie jakbyśmy sobie tego życzyli. A nasze ambicje i oczekiwania zderzają się z brutalnym światem twardych liczb i statystyk. Aby znaleźć tego przyczyny musimy zrozumieć pojęcie innowacyjności.
Zdaniem Edmunda Phelps – zdobywcy Nagrody Nobla z ekonomii w 2006 r. techniczne rozumienie innowacyjności oznacza nową metodę lub produkt, a nie nowe odkrycie naukowe. Większość innowacyjnych rozwiązań wynika dzisiaj z oryginalnych pomysłów na to, jak istniejące technologie zastosować w nowy sposób, tak, aby stały się na nowo użyteczne lub zostały polubione przez użytkowników. Prawdziwa innowacyjność jest więc, jego zdaniem, rezultatem dostrzeżenia szansy, jak rynek zareaguje na nowy produkt lub metodę. Takie myślenie jest charakterystyczne bardziej dla ludzi biznesu, niż dla naukowców lub urzędników .
Stąd też w Polsce, gdy jeszcze niewiele firm posiada własne ośrodki badawczo-rozwojowe, w debacie o innowacyjności należy często mówić o problemie współpracy biznesu z nauką.
Z mego doświadczenia wynika, że dotychczas to naukowcy prowadząc badania opierali się na własnych pomysłach definiując tematy badawcze. Z rzadka uwzględniając potrzeby rynku w tym zakresie. Gdy jeszcze badania te obarczone były dużym ryzykiem, nie tylko w zakresie ich wyników, ale także potencjalnych możliwości praktycznego wykorzystania, rzadko udawało się skomercjalizować nawet najciekawsze rozwiązania.
Dlatego, moim zdaniem, kluczowym problemem w rozwoju innowacyjności w Polsce, jest dzisiaj przekazanie biznesowi inicjatywy definiowania tematów badawczych. Ludzie biznesu posiadając doświadczenie i wiedzę na temat już stosowanych produktów lub metod, mogą z lepszym skutkiem określać, co i jak należy zmienić w istniejącej technologii, aby uzyskać z tego korzyści, nie tylko materialne. I tylko tam, gdzie biznes stale poszukuje nowych rozwiązań, może stymulować naukowców do określonych badań, poszukiwań i osobistego rozwoju. Dlatego dobrze się stało, że wśród wielu programów NCBiR zaczęto wreszcie wdrażać konkursy na badania zlecane przez przedsiębiorców.
Problem innowacyjności jest złożony i nie wynika z jednej, konkretnej przyczyny. Jest ich wiele i to w całym systemie m.in. w polityce podatkowej państwa, w polityce przemysłowej, w finansach przeznaczanych na badania, ale też w akceptacji ludzi nauki i biznesu dla niezbędnej konieczności wzajemnego współistnienia i współdziałania.
Z pewnością nie jest tak, że do tej pory nic się w tej kwestii nie zrobiono. Jedną z najważniejszych zmian, które miały na celu pobudzenie innowacji było wprowadzenie „uwłaszczenia naukowców”, uczelnianych spółek celowych do komercjalizowania wyników badań, program Top 500 Innovators, kształcenie brokerów innowacyjności, itd. Wśród działań na szczeblu lokalnym można wymienić m.in. rozwój parków naukowo-technologicznych, zawiązanie stowarzyszenia Odkrywcy Diamentów przez przedstawicieli biznesu i Politechnikę Białostocką, spotkania biznesmenów i naukowców odbywające się w Bibliotece Politechniki Wrocławskiej. I chociaż nie wszystko jednak udało się zrealizować, np. przekazywanie jednego procenta z podatku CIT na wybraną jednostkę naukową, to mamy dobry początek, aby pójść dalej.
Dlatego podstawową rzeczą, jaką trzeba zrobić dzisiaj, jest przeprowadzenie audytu, który szczegółowo pokaże nam ograniczenia i bariery, jakie trzeba zmienić w całym systemie, oraz wskaże nowe sposoby motywujące naukę i biznes do współdziałania. Tak, aby przestrzeń dla rozwoju innowacyjności w Polsce powoli stawała się faktem, w jej różnych wymiarach i znaczeniach.
Jak doprowadzić do tego, aby zaufanie i akceptacja ludzi nauki i biznesu do wzajemnej współpracy się zwiększały? Temu służyć ma otwierany właśnie portal o innowacjach. Czy spełni swoje zadanie? Zobaczymy. Ale nie możemy zapominać, że to nie urzędy są innowatorami. Prawdziwe innowacyjne odkrycia zdarzają się rzadko - jak iluminacja, niezależna od polityki administracyjnej, określającej, które projekty zdobędą finansowanie.
Trwa ładowanie komentarzy...